Bedeker sopocki, Tomasz Kot

Po ponad 40 latach od premiery „Bedekera sopockiego” Franciszka Mamuszki i niemal 30 latach od pojawienia się na rynku wydawniczym „Nowego bedekera sopockiego” Ryszardy Sochy doczekaliśmy się nowego, aktualnego przewodnika po Perle Bałtyku. Jego autorem jest Tomasz Kot, historyk od dwóch dekad zajmujący się badaniem historii Sopotu i popularyzacją informacji na jej temat, również poprzez prowadzenie spacerów miejskich. Wspomniane spacery cieszą się stale rosnącą popularnością. Duża w tym zasługa przewodnika, który podbija serca uczestników swoją bogatą wiedzą i talentem gawędziarskim.

Książkowy „Bedeker sopocki” Tomasza Kota oferuje więcej tego, czego mogą doświadczyć biorący udział w spacerach. Autor oprowadza nas po bogatej historii kurortu, hojnie racząc czytelników faktami, ale też anegdotami i opowieściami. To właśnie opowieści wyznaczają rytm i nadają charakteru nowemu bedekerowi. W książce znajdziemy nie tylko fakty historyczne, ale też historie zasłyszane od ludzi, miejskie legendy (m.in. o duchach!) czy wspomnienia związane ze słynnymi osobami kojarzonymi z Sopotem: Parasolnikiem, Peterem Konfederatem, Dzordżem Kanadą, pisarzami, artystami, działaczami. Snując swoją opowieść o mieście autor powołuje się oczywiście na sprawdzone źródła, książki i artykuły, ubogaca ją jednak także plotkami, teoriami spiskowymi i historiami zaczerpniętymi od mieszkańców, co dodaje książce pikanterii. Moim zdaniem bardzo pasuje to do klimatu Sopotu, wyjątkowego miejsca, w którym spotykają się różne światy.

Tomasz Kot pozostaje wiernym tradycji i specyfice bedekerów, tworząc swoją nową książkę, podjął jednak kilka niestandardowych decyzji. Zdecydował się na dość nietypowe uporządkowanie tematów, jakie porusza w „Bedekerze sopockim”. Podzielił je i przyporządkował do kilku kategorii: architektura, ludzie, historia i symbole. Takie rozwiązanie pozwala na sprawne odszukanie interesujących czytelnika tematów i wędrowanie po historii Sopotu według własnego klucza, rytmu i upodobań. Autor zrezygnował też z zamieszczania zdjęć w swoim bedekerze. Niektórzy mogliby uznać tę decyzję za nieco kontrowersyjną, z drugiej jednak strony rozbudzona opisami i historiami wyobraźnia może skutecznie zachęcić odbiorcę do tego, by udać się na spacer i na własne oczy zobaczyć miejsca i budynki, o których czytał w książce. A spacerować – zwłaszcza po Sopocie! – należy jak najwięcej.

„Bedeker sopocki” Tomasza Kota to świadectwo miłości sopocianina do jego miasta. Nie jest to miłość bezkrytyczna, ale z pewnością szczera. Gorąco zachęcam do lektury, a najlepiej zaopatrzenia się we własny egzemplarz i zabranie go na wycieczkę po kurorcie. Tym bardziej, że są duże szanse na drugi tom bedekera. We wstępie do „Bedekera sopockiego” Tomasz Kot zachęca do współtworzenia opowieści o sopockich dziejach i rozmaitościach. Warto go wspomóc w tym działaniu, bo przecież niespisane historie mogą zostać bezpowrotnie utracone.

– Karolina, kierowniczka Kamionki

Pozostałe recenzje znajdziesz TUTAJ.

Skip to content