Czerwony rynek, Scott Carney

O istnieniu czarnego rynku słyszał prawdopodobnie każdy, ale czy wiecie, czym jest czerwony rynek? Czerwony rynek to sieć oplatająca cały glob; skomplikowany łańcuch ogniw łączący dawcę i biorcę; bezduszny system, w którym ludzkie ciało staje się przedmiotem handlu. Dosłownie. Krew, osocze, kości, organy, komórki jajowe, włosy… W dzisiejszym świecie wszystko może być towarem – jeśli tylko istnieje popyt. A zapotrzebowanie jest – to po lekturze Carneya nie ulega wątpliwości.  

Scott Carney, antropolog i dziennikarz śledczy, odwiedza między innymi sterylne kliniki płodności na Cyprze, indyjską wioskę zwaną „Kidneyville”, gdzie większość mieszkańców sprzedała swoje nerki, domy opieki dla matek zastępczych zwanych „brzuchami do wynajęcia”, cmentarze, na których zmarli nie mają szans spoczywać w spokoju – słowem, miejsca, gdzie zaczyna i kończy się tajemniczy proceder handlu ludzkim ciałem. Opisuje także swoje pierwsze, zupełnie nagłe i niezamierzone zetknięcie z pojęciem czerwonego rynku, co stanowiło impuls, aby podjąć temat zawodowo. Carney nie unika mocnych opisów, w których ludzkie ciało jest jedynie tuszą do wyceny, przedmiotem transakcji – bywa równie brutalny, co rynek, o którym opowiada.  

W tle reportażu wybrzmiewa też silnie inna kwestia, którą na co dzień staramy się odsuwać jak najdalej – ile jesteśmy w stanie poświęcić, by ratować życie lub zdrowie? Jak daleko możemy się posunąć? Na ile zagłuszyć sumienie? „Czerwony rynek” to historia o ludziach postawionych w sytuacjach ekstremalnych – po jednej stronie znajdują się zdesperowani biorcy gotowi poświęcić wszystko, by ratować życie i zdrowie; po drugiej zaś dawcy, równie zdesperowani, sprzedający ad litteram część siebie, by zapewnić przetrwanie sobie i swoim rodzinom. To niestety również historia o nierównościach – nie jest żadną tajemnicą, że lwia część „towaru” pochodzi z Azji, zwłaszcza regionów gdzie poziom ubóstwa jest wyjątkowo wysoki, a oddający organy zarabiają najmniej w łańcuchu dostaw.   

Reporterskie śledztwo Carneya pokazuje świat pozyskiwania ludzkich „części zamiennych” jako system wyjątkowo nieprzejrzysty – jego etyczność, a i w wielu przypadkach legalność często jest wątpliwa i wzbudza spore kontrowersje. To świat, w którym godzimy się, aby nasze ciała były traktowane jak produkt, przedmiot obrotu. I choć autor „Czerwonego rynku” nie ma złudzeń co do dalszego funkcjonowania handlu ludzkimi organami, to postuluje jego ucywilizowanie. Tylko czy to jest w ogóle możliwe?  

– Daria z Sopoteki

Pozostałe recenzje znajdziesz TUTAJ.

Skip to content