Patodeweloperka, Bartosz Józefiak
Witajcie wreszcie na swoim! Rozsiądźcie się wygodnie… Byle z dala od źle zamontowanych okien, bo wieje, a i sąsiad z naprzeciwka może wam w talerz zupy zajrzeć. Ale kto by się przejmował ciasnotą, niedoróbkami i brakiem obiecanej w folderze ekspozycji na słońce, skoro w końcu udało się wyszarpać upragnione mieszkanie! Co prawda, meta wciąż majaczy gdzieś daleko na horyzoncie wraz z całkowitą spłatą kredytu zaciągniętego na kilkadziesiąt lat, jednak co własne, to własne!
Jeśli te emocje, Drodzy Czytelnicy, są lub może wkrótce będą, Waszym udziałem, to serdecznie zachęcam do przeczytania najnowszej książki Bartosza Józefiaka “Patodeweloperka: to nie jest kraj do mieszkania”. To kolejny w jego dorobku, po “Wszyscy tak jeżdżą”, reportaż traktujący o kwestii wyjątkowo dyskusyjnej – tym razem stanie polskiego rynku mieszkaniowego. Autor przeprowadza nas niczym Wergiliusz przez wszystkie kręgi deweloperskiego piekła – lub nieba, w zależności, jak na to patrzeć – poczynając od zakupu działki, tworzenie projektu, budowę i szukanie klientów, a kończąc na mitycznym momencie odbioru. Na każdym etapie powtarza niczym mantrę słowo-klucz: “optymalizacja”, które odmieniane jest przez wszystkie przypadki zarówno przez architektów, deweloperów, czy budowlańców, jak i agentów nieruchomości oraz urzędników. Jeśli cyferki zgadzają się w Excelu, to kogo obchodzi cała reszta?
Józefiak próbuje poddać analizie źródła tej sytuacji, przyglądając się polskiej polityce mieszkaniowej, dzikiej prywatyzacji lat 90., a także lukom prawnym, które pozwalają inwestorom na niekończącą się kreatywność w dziedzinie wyciskania PUM-u (czyli powierzchni użytkowej mieszkań) z każdej działki. Odpowiedzialnością za ten stan rzeczy, obarcza jednak każdego z nas – od polityków przez deweloperów po klientów, wszyscy utknęliśmy w błędnym kole. Toksyczny związek podaży i popytu nakręca dodatkowo rosnąca inflacja i niewydolny system emerytalny, który niejako zachęca do lokowania oszczędności w nieruchomościach oraz silne nad Wisłą przeświadczenie, że własny dom to zasób, który zostawia się przyszłym pokoleniom.
Otwierające i zamykające książkę sceny z Dnia Dewelopera, w którym Józefiak uczestniczył pod przykrywką, nie pozostawiają złudzeń. Budowanie dobrych osiedli z myślą o ludziach i środowisku jest, póki co, marzeniem ściętej głowy. Cóż… Na razie nie pozostaje nam nic innego, jak wygodnie urządzić się w “polskich obozach mieszkaniowych”.
– Daria z Sopoteki
Pozostałe recenzje znajdziesz TUTAJ.