Potwory. Dylemat fanki, Claire Dederer
“Potwory” to rozważania na temat wielkich ludzi, tworzących wielką sztukę i… robiących wielkie świństwa. Znani malarze, pisarze, aktorzy, kompozytorzy oprócz tego, że mają na koncie wybitne zasługi, często mają też sporo za uszami i gdy podrapać nieco mocniej wierzchnią warstwę ich wizerunku, można pod nią odnaleźć coś, co sprawi, że spojrzymy na nich nie jak na natchnionych mistrzów, ale gwałcicieli, pedofilów, antysemitów, rasistów i sprawców przemocy domowej.
Książka napisana jest z perspektywy nie tylko dziennikarki czy krytyczki, ale także fanki (nie bez kozery to słowo pojawia się w podtytule), gdyż autorka wychodzi od własnego doświadczenia wielbicielki filmów Romana Polańskiego. Dederer zadaje nam pytanie, jak i czy w ogóle można “oddzielić twórcę od tego, co stworzył? (…) A może jesteśmy przekonani, że geniusz zasługuje na specjalną dyspensę, zwolnienie z lekcji zachowania?”.
“Potwory” pisane z bardzo osobistej perspektywy, mimo poważnej tematyki, zachowują lekki styl felietonu, na którego emocjonalność mocno wpłynęły wydarzenia minionej dekady, takie jak sprawa Jeffrey’a Epsteina, prezydentura Donalda Trumpa czy ruch #MeToo. Może właśnie dlatego płeć piękna dostaje od Dederer sporą taryfę ulgową, co niestety poczytuję za spory minus. Mimo tego autorka w swoich rozważaniach nie daje gotowych, zerojedynkowych odpowiedzi, ale też nie zakłada, że jakiekolwiek istnieją. Bez wątpienia jest to lektura, która skłania do namysłu i na długo zostawia nas z wieloma trudnymi pytaniami.
Daria z Sopoteki
Pozostałe recenzje znajdziesz TUTAJ.