Wegetarianka, Han Kang

Pierwsze wrażenie po zobaczeniu odurzająco tropikalnej, kolorowej okładki polskiego wydania książki koreańskiej noblistki Han Kang „Wegetarianka” sprawia, że nie dostrzegamy od razu spływających po mięsistych liściach kropli krwi…
Tak też sączy się ukryte cierpienie i pragnienie – głęboko ukryte w trzewiach i snach – bohaterki, która coraz wyraźniej dostrzega ukrytą pod podszewką konwenansów i rodzinnych układów agresję, wymuszoną „poprawność” zachowań i sztuczności ludzkiej.
„Kiedy śnimy, wszystko wydaje się tak rzeczywiste. A jednak po przebudzeniu zdajemy sobie sprawę, że był to sen… Tak więc i my się kiedyś obudzimy, a wówczas…”.

Rosnący wstręt do mięsa Yōng-hye jest tu tylko wyrazem jej niepohamowanej potrzeby wyrażenia swojej prawdziwej, aż zanadto często skrywanej natury, która może (choć bez przyzwolenia większości jej rodziny) wyrazić się tylko poprzez spontaniczne zanurzenie się w swoim wnętrzu, barwach, Sztuce. W podążaniu za intuicją i działaniu w totalnej zgodzie z własną naturą.

„Najwyraźniej wystarczało jej obserwowanie wszystkiego, co się jej przydarza. Choć nie, może było tak, że w jej głowie rozgrywały się sceny straszliwe i trudne do wyobrażenia, a jednocześnie stawianie czoła dwóm odrębnym światom było ponad ludzkie siły”.
Przepiękne, pełne pasji opisy metamorfoz ciała Yōng-hye w pulsujących pożądaniem opisach malarskich przeżyć, przywodzi na myśl zmysłowe sceny z filmu Petera Greenawaya „Pillow book” (1996). To trzeba po prostu przeczytać.

Książka niezwykła, poruszająca, pełna skrywanej tęsknoty za prawdziwym, wibrującym barwami życiem i relacjami z przyrodą, innymi, sobą samym – na jawie i w snach.
***

– Karolina, kierowniczka Koca i Książki

Pozostałe recenzje znajdziesz TUTAJ.

Skip to content