Widzimy się w sierpniu, Gabriel García Márquez
Pierwszą powieścią Garcii Marqueza, którą przeczytałam było – bez zaskoczenia – „Sto lat samotności”. Po niej zaczęłam nałogowo sięgać po inne książki jego autorstwa, a Garcia stał się zdecydowanie moim ulubionym pisarzem licealnych lat. Lektura „Widzimy się w sierpniu” była dla mnie z jednej strony powrotem do przeszłości, z drugiej strony zupełnie nowym, świeżym spojrzeniem na twórczość autora. Najnowsza opowieść Garcii jest historią wydaną dziesięć lat po jego śmierci. Trzeba mieć więc na uwadze to, że nie miał okazji zaakceptować ostatecznej wersji. A jednak, dzięki posłowiu od redaktora myślę, że możemy zaufać, że wersja która okazała się drukiem była najbliższa zamysłom autora.
A o czym jest sama opowieść? Jest historią Any Magdaleny Bach, która każdego roku odwiedza wyspę, na której została pochowana jej matka. Każda kolejna rocznica śmierci jej matki staje się z czasem pretekstem do miłosnych przygód. Opowieść nie jest długa, ale z zamysłem powoli prowadzi nas do finału przedstawionej historii. Do zakończenia, w którym – moim zdaniem – najbardziej wyczuwa się klimat wcześniejszych powieści Garcii. Lektura „Widzimy się w sierpniu” była dla mnie miłym powrotem do dawno nieodwiedzanego przeze mnie świata stworzonego przez ulubionego autora.
– Wiola z Sopoteki
Pozostałe recenzje znajdziesz TUTAJ.