Zakupy w PRL, Wojciech Przylipiak
Dawno, dawno temu, za górami, za lasami był sobie sklep, a w nim puste półki… Dla pokolenia młodych Polaków brzmi to rzeczywiście jak bajka, ale dla sporej części społeczeństwa PRL-owska rzeczywistość wciąż pozostaje żywym wspomnieniem. Wojciech Przylipiak zabiera i jednych i drugich w podróż w czasie – do drugiej połowy XX wieku, kiedy papier toaletowy był luksusem, a w kwiaciarni można było kupić buty albo szynkę… Bo czemu nie?
“Zakupy w PRL. W kolejce po wszystko” to wciągający reportaż, który – gwarantuję, pochłoniecie w jedno popołudnie. Bogato ilustrowana pozycja ukazuje świat handlu sprzed kilku dekad, kiedy nad Wisłą królowały pedety, wiejskie GS-y, “prywaciarze” i drugi obieg towarów mniej lub bardziej deficytowych. Autor odpowiada na pytania: gdzie można było upolować wystrzałowe ciuchy z Zachodu? Co oznaczało tajemnicze “czeńcz many”? I co można było znaleźć w “Księgach skarg i wniosków”? Swoimi historiami dzielą się również w książce ludzie stojący po obu stronach barykady, czy może raczej, lady – a są to opowieści absurdalne, komiczne, bywa że smutne, ale mimo wszystko, przedstawiane z wielką czułością.
Książkę mogę śmiało polecić w ramach sentymentalnej wycieczki w przeszłość, tym, którzy uciążliwy brak wszystkiego doświadczyli na własnej skórze. Jednak zachwycą się nią także wszyscy fani designu Polski Ludowej, który po latach wrócił do łask. Przylipiak nie szczędzi czytelnikom szczegółów dotyczących aranżacji wystaw sklepowych, nowatorskich rozwiązań architektonicznych domów towarowych, czy pierwszych, nieporadnych kroków w reklamie, która wiadomo, jest dźwignią handlu. “Zakupy…” to w końcu zapis historii Polek i Polaków – ich codziennych zmagań z szarą rzeczywistością, zaskakującej pomysłowości i hartu ducha, dzięki któremu zwycięsko wracali do domu, ściskając pod pachą zawinięty w “Trybunę” schab i flakonik perfum “Być może…”.
- Daria z Sopoteki
Pozostałe recenzje znajdziesz TUTAJ.